Ależ ten czas szybko biegnie – dopiero co był październik i trzeba było pojawić się na uczelni, a tu już zbliża się sesja zimowa. Do niektórych studentów doszło już, że za kilkanaście dni rozpocznie się okres zaliczeń i egzaminów. Część z nich zaczęła już nawet wątpić w to, że są jeszcze w stanie opanować cały materiał, jaki muszą zdać.

To już niemal tradycja, że na krótko przed rozpoczęciem sesji na uczelni studenci zaczynają powątpiewać w swoje możliwości. Otwierają szafkę, w której trzymają stertę swoich kserówek i z przerażeniem stwierdzają, że żaden żywy człowiek nie jest w stanie tego ogarnąć. Oczywiście najczęściej tego typu myśli są nieco przesadzone – znaczną część materiału można opanować i zdać z nich egzaminy. Jako, że sesje są tylko dwa razy w roku, można się spiąć i przyłożyć do nauki. Warto to zrobić choćby tylko ze względu na to, że zdając egzaminy w terminie można wygospodarować trochę czasu dla siebie i wyjechać na jakieś obozy studenckie lub wycieczkę zagraniczną. To zapewne jest dużo lepsza opcja niż siedzenie w domu i przygotowywanie się do sesji poprawkowej. Jednak by tak mogło być trzeba na kilka dni zrezygnować z bezproduktywnego siedzenia przed komputerem.